Kontakt

Zdjęcia
Blog > Komentarze do wpisu
Początek reprezentacji 1996

Kolejny rocznik koszykarski wkracza na międzynarodową arenę. Tym razem zainteresowanie pierwszym występem kadetów U16 (rocznik 1996) było ciut większe - w kadrze trenera Arkadiusza Miłoszewskiego jest zdaniem wielu kilka ciekawych postaci, a cała drużyna nieśmiało zaczyna być porównywana z trzy lata starszą srebrną ekipą z Hamburga. Czy słusznie?

Ciężko jest już teraz udawać eksperta i wydawać ostateczne sądy, ale próbę oceny tej drużyny, ich szans, oraz indywidualnościach możemy wykonać.

Siłą napędową kadry, tak jak można było się spodziewać, są pochodzący z Sierakowa bracia Zywertowie. Grający na jedynce Kamil jest szybki, sprytny, łatwo mija przeciwnika i dużo widzi na parkiecie. Marek wyrasta na niezłego strzelca, nie boi się oddać rzutu za 3 kontrze. Z Sierakowa pochodzi też oczywiście Filip Pruefer, gigant w tej kategorii wiekowej. Ma zadatki do tego, żeby być dominatorem pod koszem, jednak na razie nie do końca potrafi ze swoich warunków korzystać.

Dla mnie objawieniem tego turnieju był Grzegorz Kulka (Polonia Warszawa) - już ponad 2 metry, ponoć jeszcze rośnie. Zero kompleksów, odważna gra jeden na jeden, walka na zbiórce - szkoda, że nie ma możliwości występów w II lidze (przy okazji, szkoda że możliwości tej nie mają już Zywertowie... - czy Polonia 2011 jest dumna z tego, co dla nich zrobiła?).

Z II-ligowców mieliśmy jeszcze Artura Włodarczyka (Wisła Kraków), pierwszego zmiennika dla braci Z., momentami szalonego strzelca, co akurat uważam za zaletę, bo najgorsze co może kadrowicz, to bać się rzucać. Wierzę, że te średnio 15 minut w II lidze pozytywnie wpłynie na jego grę Mistrzostwach Europy.

Jednym z problemów tej kadry jest brak typowego niskiego skrzydłowego, łatany przez Igora Wadowskiego (Ochota Warszawa). Ten po kontuzji nie jest chyba jeszcze w pełni formy, wypada więc życzyć mu zdrowia. Na ile pamiętam go z zeszłorocznej OOM, charakteryzuje się jak na swój wiek dużym spokojem, a ja takich uniwersalnych obwodowych z chłodną głową bardzo lubię ;-)

Ciekawą postacią był Michał Marek (Pyra Poznań), przypominający nieco posturą szczudło - szczupły i chudy, czasami jeszcze zbyt surowy (łapanie piłek!), ale mimo wszystko potrafiący zdobywać punkty spod kosza. Do Turcji nie pojechał jeszcze Daniel Kolankowski (WKK Wrocław), który już dobił do 210 cm.

Jak prezentują się drużynowo - niech już będzie - na tle chociażby kadry 1993? Nie wiem, czy ich starsi koledzy 3 lata temu nie wyglądali nieco lepiej fizycznie. Mam obawy, czy obu reprezentacji nie łączy za wąska rotacja - z całym szacunkiem, poza opisanymi wcześniej chłopakami rezerwy nie zapadły mi jakoś wybitnie w pamięć, generując więcej prostych błędów niż udanych akcji. Przede wszystkim - wychodząc na parkiet, nie można się bać.

Skoro już nawiązałem do '93, mam nadzieję, że '96 weźmie z nich przykład. Jedną z przyczyn ich sukcesu była bowiem chęć pracy i bycia lepszym po powrocie do klubów - nie mówię tylko o oddaniu dodatkowych 100 rzutów, ale o pracy nad siłą, techniką.

Po pierwszych meczach w Turcji opinie na temat gry kadry były dość umiarkowane - zwycięstwo w końcówce z Łotwą i porażka w takich samych okolicznościach z Serbią, potem zwycięstwo ze Słowenią i przegrana z gospodarzami. Zwracano uwagę na brak skuteczności z dystansu (dla mnie nie było to dziwne, biorąc pod uwagę 20-30% skuteczności Zywertów i Włodarczyka w II lidze, bo statystyki z kadetów nie są miarodajne), mnie trochę bardziej martwiła widoczna w przekazach wideo z całego turnieju mała liczba wyprowadzanych kontr. Były jednak i pozytywne symptomy, np. gdy młodzi jeszcze zawodnicy cierpliwie potrafili wymieniać dużo podań w jednej akcji, próbując rozciągnąć obronę i poszukać wolnej pozycji. Wydawało się, że trudno było wymagać dużo więcej od kadry, która w końcu nie miała dużo czasu, żeby się zgrać.

No i wszystkie rozważania wzięły w łeb od wysoko wygranego ćwierćfinału z Francją, kiedy to w III kwarcie wpadło Polakom kilka trójek. Mimo że, jakby na to nie patrzeć, sukces w turnieju (2. miejsce, przypomnijmy, że '93 zakończyli go na miejscu 6.) w sporej mierze powstał w wyniku właśnie tej serii, nie chcę traktować tego jako przypadek. Ważne, że w tym momencie uwierzyli, że rzuty z dystansu mogą być ich silną stroną i przede wszystkim - że należą do czołówki europejskiej i cel w ME - jakiego by sobie nie postawili - jest jak najbardziej realny.

Kolejny plusik dla nich za początek półfinału z Niemcami, kiedy to zbudowali przewagę na 100-procentowej skuteczności z rzutów wolnych. Koncentracja od początku ważnego meczu to także ważna część sukcesu turniejowego.

No i na koniec to, co napawa mnie największym optymizmem, czyli dobry duch tej drużyny - przejawiający się nie tylko przez mobilizację do gry w obronie przez kolegów na ławce, ale przede wszystkim przez instynkt walki do końca widoczny w meczu finałowym. Tym razem się nie udało, zabrakło paru celnych rzutów lub skutecznych obron, ale następnym razem, np. w mistrzostwach Europy, może już być dużo lepiej.

PS: http://www.3sekundy.com/2012/02/patrzcie-dalej-na-1996.html
poniedziałek, 06 lutego 2012, mswiderski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: