Kontakt

Zdjęcia
Kategorie: Wszystkie | 1993 | Kadry młodzieżowe | Młodzież w PLK | Ogólne
RSS
poniedziałek, 09 kwietnia 2012
Przeprowadzka
Ciąg dalszy następuje na łamach nowego portalu koszykarskiego 2TAKTY.COM

http://www.2takty.com/index.php?mnu=30
14:27, mswiderski , Ogólne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lutego 2012
Początek reprezentacji 1996

Kolejny rocznik koszykarski wkracza na międzynarodową arenę. Tym razem zainteresowanie pierwszym występem kadetów U16 (rocznik 1996) było ciut większe - w kadrze trenera Arkadiusza Miłoszewskiego jest zdaniem wielu kilka ciekawych postaci, a cała drużyna nieśmiało zaczyna być porównywana z trzy lata starszą srebrną ekipą z Hamburga. Czy słusznie?

Ciężko jest już teraz udawać eksperta i wydawać ostateczne sądy, ale próbę oceny tej drużyny, ich szans, oraz indywidualnościach możemy wykonać.

Siłą napędową kadry, tak jak można było się spodziewać, są pochodzący z Sierakowa bracia Zywertowie. Grający na jedynce Kamil jest szybki, sprytny, łatwo mija przeciwnika i dużo widzi na parkiecie. Marek wyrasta na niezłego strzelca, nie boi się oddać rzutu za 3 kontrze. Z Sierakowa pochodzi też oczywiście Filip Pruefer, gigant w tej kategorii wiekowej. Ma zadatki do tego, żeby być dominatorem pod koszem, jednak na razie nie do końca potrafi ze swoich warunków korzystać.

Dla mnie objawieniem tego turnieju był Grzegorz Kulka (Polonia Warszawa) - już ponad 2 metry, ponoć jeszcze rośnie. Zero kompleksów, odważna gra jeden na jeden, walka na zbiórce - szkoda, że nie ma możliwości występów w II lidze (przy okazji, szkoda że możliwości tej nie mają już Zywertowie... - czy Polonia 2011 jest dumna z tego, co dla nich zrobiła?).

Z II-ligowców mieliśmy jeszcze Artura Włodarczyka (Wisła Kraków), pierwszego zmiennika dla braci Z., momentami szalonego strzelca, co akurat uważam za zaletę, bo najgorsze co może kadrowicz, to bać się rzucać. Wierzę, że te średnio 15 minut w II lidze pozytywnie wpłynie na jego grę Mistrzostwach Europy.

Jednym z problemów tej kadry jest brak typowego niskiego skrzydłowego, łatany przez Igora Wadowskiego (Ochota Warszawa). Ten po kontuzji nie jest chyba jeszcze w pełni formy, wypada więc życzyć mu zdrowia. Na ile pamiętam go z zeszłorocznej OOM, charakteryzuje się jak na swój wiek dużym spokojem, a ja takich uniwersalnych obwodowych z chłodną głową bardzo lubię ;-)

Ciekawą postacią był Michał Marek (Pyra Poznań), przypominający nieco posturą szczudło - szczupły i chudy, czasami jeszcze zbyt surowy (łapanie piłek!), ale mimo wszystko potrafiący zdobywać punkty spod kosza. Do Turcji nie pojechał jeszcze Daniel Kolankowski (WKK Wrocław), który już dobił do 210 cm.

Jak prezentują się drużynowo - niech już będzie - na tle chociażby kadry 1993? Nie wiem, czy ich starsi koledzy 3 lata temu nie wyglądali nieco lepiej fizycznie. Mam obawy, czy obu reprezentacji nie łączy za wąska rotacja - z całym szacunkiem, poza opisanymi wcześniej chłopakami rezerwy nie zapadły mi jakoś wybitnie w pamięć, generując więcej prostych błędów niż udanych akcji. Przede wszystkim - wychodząc na parkiet, nie można się bać.

Skoro już nawiązałem do '93, mam nadzieję, że '96 weźmie z nich przykład. Jedną z przyczyn ich sukcesu była bowiem chęć pracy i bycia lepszym po powrocie do klubów - nie mówię tylko o oddaniu dodatkowych 100 rzutów, ale o pracy nad siłą, techniką.

Po pierwszych meczach w Turcji opinie na temat gry kadry były dość umiarkowane - zwycięstwo w końcówce z Łotwą i porażka w takich samych okolicznościach z Serbią, potem zwycięstwo ze Słowenią i przegrana z gospodarzami. Zwracano uwagę na brak skuteczności z dystansu (dla mnie nie było to dziwne, biorąc pod uwagę 20-30% skuteczności Zywertów i Włodarczyka w II lidze, bo statystyki z kadetów nie są miarodajne), mnie trochę bardziej martwiła widoczna w przekazach wideo z całego turnieju mała liczba wyprowadzanych kontr. Były jednak i pozytywne symptomy, np. gdy młodzi jeszcze zawodnicy cierpliwie potrafili wymieniać dużo podań w jednej akcji, próbując rozciągnąć obronę i poszukać wolnej pozycji. Wydawało się, że trudno było wymagać dużo więcej od kadry, która w końcu nie miała dużo czasu, żeby się zgrać.

No i wszystkie rozważania wzięły w łeb od wysoko wygranego ćwierćfinału z Francją, kiedy to w III kwarcie wpadło Polakom kilka trójek. Mimo że, jakby na to nie patrzeć, sukces w turnieju (2. miejsce, przypomnijmy, że '93 zakończyli go na miejscu 6.) w sporej mierze powstał w wyniku właśnie tej serii, nie chcę traktować tego jako przypadek. Ważne, że w tym momencie uwierzyli, że rzuty z dystansu mogą być ich silną stroną i przede wszystkim - że należą do czołówki europejskiej i cel w ME - jakiego by sobie nie postawili - jest jak najbardziej realny.

Kolejny plusik dla nich za początek półfinału z Niemcami, kiedy to zbudowali przewagę na 100-procentowej skuteczności z rzutów wolnych. Koncentracja od początku ważnego meczu to także ważna część sukcesu turniejowego.

No i na koniec to, co napawa mnie największym optymizmem, czyli dobry duch tej drużyny - przejawiający się nie tylko przez mobilizację do gry w obronie przez kolegów na ławce, ale przede wszystkim przez instynkt walki do końca widoczny w meczu finałowym. Tym razem się nie udało, zabrakło paru celnych rzutów lub skutecznych obron, ale następnym razem, np. w mistrzostwach Europy, może już być dużo lepiej.

PS: http://www.3sekundy.com/2012/02/patrzcie-dalej-na-1996.html
czwartek, 05 stycznia 2012
Nic bardziej nie wzmacnia człowieka niż okazane mu zaufanie*

Tor przeszkód, jaki musi pokonać młody koszykarz, aby dotrzeć w wymarzone dla siebie miejsce, nie jest ani łatwy ani krótki. Po połknięciu bakcyla koszykówki musi trafić na odpowiedniego trenera, który pomoże uniknąć złych nawyków, często nie do wyplenienia w wieku 20 lat. Przede wszystkim sam musi zrozumieć, że bez ciężkiej pracy niczego nie osiągnie. Przyda się trochę szczęścia i omijanie kontuzji. Nie bez znaczenia może być trafienie na odpowiednie otoczenia, w tym rodziców.

Myślę że bez większych problemów znajdziecie inne warunki konieczne do osiągnięcia celu. Jest ich bez liku i każdy z nas po chwili zastanowienia wymieni dobrze zapowiadających się kiedyś juniorów, którzy osiągnęliby wiele, "gdyby... (i tu dowolny jeden powód)". Adrian Małecki, gdyby miał głowę. Kamil Pietras, gdyby miał zdrowie, itd.

Dlatego szkoda mi trochę, gdy sami dostawiamy sobie kolejne problemy. Pisałem jakiś czas temu o możliwej tendencji braku zaufania trenerów do młodych zawodników. Niestety, mimo wprowadzenia ligi kontraktowej i braku spadków, presja na wynik pozostała.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie informacja o zwolnieniu (z dnia na dzień!) Tomasza Madziara z Open Florentyny Pleszew. Jest to rozgrywający z szerokiej kadry rocznika 1992 - na imprezy międzynarodowe się nie łapał, za to notował już jako junior całkiem niezłe występy w II-ligowej Pogoni Prudnik. Ponoć w jego miejsce ma przyjść 33-letni Jacek Sulowski, szarpiący się w pierwszej części sezonu w PBG Basket Poznań koszykarski emeryt, który doświadczeniem oczywiście bije Madziara na głowę, ale co do umiejętności i zdrowia miałbym poważne wątpliwości. Trener Andrzej Kowalczyk zdecydował jednak tak, a nie inaczej. I to w sytuacji, w której prowadzona przez niego drużyna jest zdecydowanym liderem i nie ma absolutnie żadnego konkurenta w walce i pierwsze miejsce grupy A II ligi.

Rzecz jasna piszę o tym, nie wiedząc dokładnie, jaka jest przyczyna takiej a nie innej decyzji. Nie było mi dane oglądać treningów w Pleszewie, ani rozmawiać z trenerem Kowalczykiem. Coś mi jednak mówi, że ta sytuacja wpisuje się w pewien istniejący w polskiej koszykówce schemat.

W sierpniu zastanawiałem się, jak poradzą sobie w klubach PLK z aspiracjami Filip Matczak i Michał Sokołowski. Radzą sobie tak, że zagrali w sumie odpowiednio 15 i 22 min. Niewiele lepiej wypada od nich Daniel Szymkiewicz (40 min), mimo że przed sezonem zapowiadało się, że dorósł do roli zmiennika dla Łukasza Koszarka. Po rozpoczęciu rozgrywek zaufanie do niego jednak spadło na tyle, że wprowadzono rozwiązanie "stary, ale doświadczony" i sprowadzono Vonteego Cummingsa, który najpierw długo dochodził do jakiejkolwiek formy, a i teraz włodarze klubu nie są z niego zadowoleni. Jak wyglądałby Szymkiewicz grający od początku po 10 minut (i jak wyglądałby wtedy bilans Trefla)? Tego już się nie dowiemy, ale coś mi mówi, że budowanie w nim pewności w środku sezonu to może być nieco spóźniony pomysł.

Kwestia pewności siebie dotyczy zresztą pozostałych juniorów wymienionych tu wcześniej. Filip Matczak pojawił się na kilka minut na boisku w meczu z Turowem, miał piłkę w ręku i tylko czekałem na jego standardowe zagranie, czyli p&r i wjazd do końca (z lewej) lub rzut z półdystansu (z prawej). Tylko jak on miał to zrobić, skoro spędzał na parkiecie ekstraklasy 13. minutę w karierze?

Jakże inaczej wyglądają Michał Michalak i Mateusz Ponitka (szczególnie ten drugi jest w niesamowitym gazie), którzy grają średnio 16 i 23 min w meczu. Tylko czy rozwiązania z kotła Polonii 2011, a teraz AZS PW, są najlepszym/jedynym wyjściem dla młodego gracza? Patrząc na koniec P2011 i dryfującą w zastraszającym tempie ku niebycie Politechnikę - mam nadzieję, że nie.

Czy moje nudne apele o dawanie większej szansy młodym, o obdarzaniu ich nieco większym zaufaniem, niż pozostałych graczy, są aż tak niedorzeczne? Dlaczego trenerzy dają czas na przystosowanie się Amerykanom do gry w Europie, a nie juniorom do gry z seniorami? Wiem, że każdy przypadek należy traktować osobno, że nie mam wystarczającej wiedzy o sytuacji wokół Matczaka, Sokołowskiego, Szymkiewicza czy Madziara, ich postawie na treningach, postępach itp. Z drugiej strony zdaję sobie też sprawę, że trener/dyrektor/prezes zapytany o te sprawy nie powie w 100% prawdy, tylko zasłoni się formułką o potrzebie dalszego ciężkiego trenowania w klubie. Okazjonalnie można dodać, że w klubie, któremu zależy na wprowadzanie młodzieży do składu, którego trener lubi pracę z młodzieżą itd.

Na koniec jeszcze kamyczek do ogródka prezesów. Można powiedzieć, że młodzi zawodnicy, którzy nie zyskują jeszcze zaufania trenerów, powinni ogrywać się w niższych ligach. Niedawno Wojciech Glabas został wypożyczony z Anwilu do I-ligowego AZS Kutno. Dlaczego tą samą drogą nie poszedł Michał Sokołowski? Plotki głoszą, że we Włocławku musi zostać do końca sezonu, bo liczą tam na dobry wynik w juniorach starszych... Dziękuję, dobranoc.

*) Adolf Harnack, niemiecki teolog
niedziela, 02 października 2011
Polonia 2011 [*]

Kiedyś napisałem na swoim starym blogu, że liczba w nazwie klubu/fundacji jest datą zakończenia działalności. Nie, nie cieszę się, że żartując, miałem rację.

O Polonii 2011 pisałem sporo, nie zawsze pochlebnie. Trudno żebym nie pisał dużo, skoro przez kilka poprzednich lat byli nr 1 w temacie szkolenia młodzieży. Nie zawsze pochlebnie, bo patrzyłem na ich dokonania z dystansem i potrafiłem zadawać pytania. Postawienie tezy o minusach w przebywaniu Leszka Karwowskiego na boisku (a stało się to po obejrzeniu meczu w pierwszym sezonie P2011, jeszcze w II lidze, jeszcze z Krzysztofem Sidorem i Arkadiuszem Miłoszewskim) zwolenników mi nie przyniosło. Tak samo jak im wrogów przyniosło podczepianie się (niepotrzebne wg mnie) pod tradycję Polonii.

Polonia 2011 była często krytykowana za przyciąganie do siebie zawodników (często już nieźle wyszkolonych) z całej Polski. Tu krytyka była niesłuszna, co przyznaję nawet mimo tego, że dotknęło mnie to w pewnym sensie dość mocno osobiście. Nie zajmowali się szkoleniem od podstaw, ale przynajmniej wielu zawodnikom dali lepszy start w seniorską koszykówkę. Niektórzy tę pomoc już wykorzystali (Pamuła, Berisha), inni jeszcze nie (Śnieg, Mokros), jeszcze inni dopiero zaczynają z tej pomocy korzystać (Ponitka, Michalak). I to wystarczy, żeby wystawić im ocenę pozytywną.

Być może wartością dodaną działalności Polonii 2011 jest pokazanie innym klubom w Polsce, że szkolenie młodzieży jest czymś, na co warto stawiać. W Warszawie najwyraźniej skończyły się pieniądze (paradoksalnie najtrudniej utrzymać taki projekt w największych miastach, gdyż tam pomoc od władz jest najmniejsza) - może znajdą się gdzieś indziej.
23:46, mswiderski , Ogólne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 września 2011
PZKosz pochyla się nad losem klubów

PZKosz pochylił się nad problemem niesprawiedliwości w Polsce. Niestety, pochylił się na tyle mocno, że po raz kolejny upadł na twarz. Niby nic strasznego, niewinnie brzmiący komunikat o regulacjach dotyczących drużyn rezerw i zawodników reprezentujących kluby, które zdecydowały się na takie rozwiązanie (dlaczego są to tylko 3 kluby?).

Podtrzymano poniekąd słuszną zasadę o tym, że w play-offach (teraz także w play-outach) będą mogli grać ci zawodnicy, którzy w rundzie zasadniczej wystąpili w co najmniej 50% spotkań. Ma to na zadaniu zapobiec sytuacji, w której w decydującej fazie drużyna ściąga posiłki z wyższej klasy rozgrywkowej. Teraz podjęto dodatkowe środki, zapobiegające ściąganiu posiłków także w rundzie zasadniczej:

Zawodnik drużyny rezerw nie może wziąć udziału w grze w meczach obu swoich drużyn, które rozgrywane są w tym samym dniu lub w dniach następujących po sobie bezpośrednio. Zastrzeżenie to nie ma zastosowania wobec zawodnika urodzonego w roku 1992 i młodszego.

Niby to załatwia sprawę, ale przy okazji wyskoczył status byłego reprezentanta młodzieżowych kadr Polski, Wojciecha Frasia. Ten przeniósł się w sierpniu do Trefla, aby trenować i spróbować przebić się do pierwszego składu sopocian, jednocześnie mając możliwość występów w II lidze (co by nie popełnić błędu np. Michała Sokołowskiego w Anwilu - chyba że w końcu gdzieś go wypożyczą albo dadzą zieloną kartę licencję). Na 2 (słownie: dwa) dni przed rozpoczęciem rozgrywek II ligi, cały misterny plan poszedł w... Fraś urodził się bowiem w 1991 roku.

Nie chcę się rozpisywać nad tym, jak działa system pierwszej drużyny i rezerw w Sopocie. W skrócie - jest to bardziej współpracujący ze sobą duet, niż dwie oddzielne zespoły. Decydując się na utrzymywanie drugiej drużyny, klub ma większe pole do sprawdzania młodszych zawodników, którzy mieliby po zyskaniu uznania pierwszego trenera dołączyć do seniorów (to, że przez 2 lata nikomu się to nie udało, to inna sprawa). System działa nieźle, a związek, myślę że nieświadomie, trochę namieszał.

Wszystko wskazuje na to, że Fraś jest jedynym zawodnikiem, który na tym przepisie ucierpi (o ile Kacper Sęk ze Śląska/WKK nie był przewidziany na grę w PLK, ale raczej nie był). Mam nadzieję, że włodarze Trefla nie zostawią Wojtka na lodzie, a włodarze polskiej koszykówki znajdą rozwiązanie pozwalające mu na grę w obu ligach (paradoksalnie 3 lata młodszy Daniel Szymkiewicz nie będzie miał z tym żadnego problemu) i nie skwitują tego, jak to ujął red. Szeleszczuk "Wojciech Fraś miał po prostu pecha". W końcu potrafię sobie wyobrazić sytuację ekstra...
21:45, mswiderski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 września 2011
Instrukcja obsługi PolishHoops.pl

Pomysł strony internetowej, na której zaprezentowani zostaliby najbardziej perspektywiczni i najciekawsi koszykarze młodego pokolenia powstał w sierpniu. Po ME U18 we Wrocławiu popularność koszykówki młodzieżowej w blogosferze i mediach nieco wzrosła. Postanowiłem zastanowić się nad tym pomysłem, co jak się potem okazało, wyjęło mi miesiąc z życiorysu.

Wszystko byłoby bowiem piękne i spokojne, gdyby pomysłu nie podchwycił Rafał Juć :-) Naczelny reporter koszykarskich kadr młodzieżowych Polski zaproponował rozszerzenie strony do portalu informacyjnego, gdzie oprócz rankingów i opisów zawodników będą pojawiać się artykuły, wywiady i newsy - wszystko dotyczące koszykówki młodzieżowej.

Niektórym taki portal może skojarzyć się z www.skm.polskikosz.pl - kultową już w pewnych kręgach stroną Zibiego, czyli Zbyszka Bytomskiego z Rudy Śląskiej. Słusznie, gdyż wszyscy działamy w tym samym celu - popularyzacji koszykówki młodzieżowej. Sporo materiałów na naszą stronę wzięliśmy właśnie od Zibiego, za co serdecznie mu dziękujemy. Myślę, że nasze projekty będą się świetnie uzupełniać.

Jaka jest idea? Mateusza Ponitkę czy Przemka Karnowskiego zna większość interesujących się koszykówką w Polsce ludzi. A co z kadrowiczami dalszego planu, bezpośrednim zapleczem kadry? Co z tymi, którzy na kadrze jeszcze nie byli, ale mają szansę stać się solidnym ligowcami? Czy w mieście X jest zawodnik, na którego powinno się zwrócić uwagę?

Sercem tego projektu są rankingi - Top ok. 20 (w zależności od rocznika) koszykarzy z roczników 1992*-1994 oraz Top 10 i "ci, których warto zobaczyć" z 1995-1996. Zdajemy sobie sprawę, że mogą one wzbudzać kontrowersje typu:
- dlaczego X jest?
- dlaczego nie ma Y?
- dlaczego X jest przed Z? itd.

*) gdzieś trzeba było postawić granicę, zdecydowaliśmy się więc na zawodników, którzy w tym roku wystąpią jeszcze w mistrzostwach Polski juniorów starszych - stąd rezygnacja z opisywania rocznika 1991.

Nie traktujcie ich jako ostatecznej wyroczni, to w sumie tylko zabawa. Gdy za jakiś czas będziemy wprowadzać korekty, kolejność może się zmienić. Myśleliśmy zresztą nawet o nieuporządkowanej liście, ale w końcu wygrał pomysł rankingu, który sam w sobie daje jakieś informacje o poziomie zawodnika.

No i najważniejsza sprawa - opisy. Po pierwsze - dołożyliśmy wszelkich starań, żeby były one jak najdokładniejsze, jak najbardziej szczegółowe i rzetelne. Bazowaliśmy na swoich obserwacjach (a widzimy stosunkowo sporo), pytaliśmy o opinie trenerów - mam nadzieję, że wynikiem będziecie usatysfakcjonowani. Jeśli macie jakieś uwagi - piszcie, komentujcie (ale błagamy - rzetelnie i obiektywnie, nie lubimy bawić się w cenzorów), dyskutujcie. Wasze uwagi również weźmiemy pod uwagę przy uzupełnianiu opisów.

Tutaj lekki wtręt - jeśli znajdziecie jakiś błąd w danych zawodników (data/miejsce urodzenia, klub macierzysty), to również nas o tym powiadomcie.

Niektóre opisy są dłuższe, niektóre krótsze, a część z nich jest wręcz bardzo krótka. Dlaczego? No cóż, też bym chciał napisać poemat o każdym z prawie 90 koszykarzy, którzy mają u nas założone profile. Na razie nie jest to jeszcze możliwe, gdyż nie wszystkich widzieliśmy dostatecznie dużo razy (np. rocznik 1996 widziałem tylko raz, na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w tym roku), żeby napisać o nich szczegółową analizę. Nie jest jednak powód, żeby w ogóle ich w rankingach nie umieścić (a wiemy, że na to zasługują, bo byli np. wyróżniającymi się zawodnikami w rozgrywkach młodzieżowych i/lub wyróżnili ich trenerzy). Będziemy jednak im się w miarę możliwości przyglądać, liczymy też na Waszą aktywność w tej kwestii i mam nadzieję, że za jakiś czas opisy będą pełniejsze. Moim marzeniem jest stopniowe wzbogacanie opisów o materiały wideo (w tym miejscu podziękowania za pomoc dla Kosiego), na to potrzebujemy jednak jeszcze trochę czasu.

Największą zaletą tego projektu jest to, że w końcu powstał. Nie jest idealny, ale mamy nadzieję, że stanie się ważnym miejscem w koszykarskiej części Internetu.

Na koniec świeże podziękowania dla Dariusza Ejkiewicza za projekt logo PolishHoops.pl. Liczymy na dalszą współpracę :-)
11:03, mswiderski , Ogólne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 września 2011
Gdynia poza Polską (Ligą Koszykówki)

Doszło do tego, o czym w kuluarach mówiono od kilku dni. Wprawdzie przeciągająca się procedura zatwierdzenia terminarza dawała cień nadziei na inne rozwiązanie, ale dzisiejsze oświadczenie PLK wyjaśnia wszystko. Oświadczenie, dodajmy, wrzucone do sieci w trakcie meczu Polaków z Portugalią, bez jakiegokolwiek spotkania z dziennikarzami. Po kryjomu, tak aby jak przeszło jak najciszej.

Koszykarska grupa trzymająca władzę bierze decyzję na siebie. Skoro podjęli taką decyzję, nie mieli żadnej możliwości, żeby wyjść z zaistniałej sytuacji. Nie dziwi więc kłamliwa treść oświadczenia, w którym panowie mówią o wnikliwej analizie, ochronie prestiżu i interesu rozgrywek. Nie mniejsze wrażenie zrobiłoby przyznanie się do zastrzyku finansowego ze strony właściciela klubu z Gdyni, który ma być ratunkiem dla fatalnej sytuacji finansowej związku.

Część drużyn i ich kibiców została więc pozbawiona możliwości obejrzenia na żywo drużyny mistrzów Polski. Z tego można wyciągnąć wniosek, że w interesie PLK nie leży promocja koszykówki w Polsce. Nie będzie pełnych trybun w Łodzi czy Tarnobrzegu na meczu z Asseco. Nie będzie 10000 ludzi w Ergo Arenie na trójmiejskich derbach. Ale będzie garstka kibiców na meczach VTB.

Panie Prezesie, czy na pewno o to chodziło?

Wizerunek ligi, spadający w ostatnich dniach na dno rynsztoka, wbił się w muł na głębokość metra. Na szczęście, poza tym pozostanie to tych kilka spraw, które sprawią, że na początek sezonu będę czekać z niecierpliwością - Pamuła, Ponitka i Michalak w Warszawie, Karnowski w Tarnobrzegu, Niedźwiedzki we Wrocławiu, Matczak w Zielonej Górze, Szymkiewicz w Sopocie. Do tego ciekawy skład Trefla do oglądania na żywo. Gdynia na pół roku znika z koszykarskiej mapy Polski. Nie będę tęsknić - mimo, że jest to wg mnie skandal, równie obrzydliwy co sama decyzja, jest wniosek Asseco o zwolnienie z ligi.
18:43, mswiderski , Ogólne
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2011
Sprawa Sokoła
W koszykarskim sezonie ogórkowym mało jest okazji do dyskusji o juniorskich transferach. Dlatego nie sposób nie skomentować wiadomości, która w tym tygodniu gruchnęła jak grom z jasnego nieba (co akurat pasuje do tego, co się dzieje za oknem).

Michał Sokołowski na 6 lat w Anwilu. Sądziłem, że era długoletnich kontraktów odeszła już do lamusa, ale najwyraźniej byłem w błędzie.

Michał - jeden ze zdolniejszych koszykarzy młodego pokolenia w Polsce. Jeszcze gdy jako młodszy rocznik juniora zawitał na halę Startu w Gdyni, gdzie wraz z kolegami wygrał z Prokomem Treflem, nie zwróciłem na niego specjalnej uwagi. Tymczasem on wyrósł na prospekta nr 1 w dość przeciętnym roczniku 1992. Silny, dynamiczny, może z nienajlepszym rzutem, ale cały czas groźny w ofensywie i waleczny na deskach.

Karierę wstrzymały mu chwilowo kłopoty z kolanem, które mam nadzieję ma już za sobą. O jego przyszłości, na równi ze zdrowiem, decydowały i prawdopodobnie decydują dalej inne czynniki.

Gdy rok temu o Michała starał się Trefl Sopot, (o ile mi wiadomo) jego macierzysty lub w postaci byłego prezesa PLK zażądał horrendalnych, absolutnie nie do zaakceptowania sum. "Sokół" został więc w Pruszkowie, wyleczył kolano i zagrał kilka meczów w I-ligowym Zniczu, z całkiem niezłym skutkiem. Wydawałoby się, że jest w takim razie na pozostanie w domu skazany, a tymczasem znalazł się filantrop w postaci Zbigniewa Polatowskiego, prezesa Anwilu Włocławek, i zanim wszyscy się obejrzeli, Michał był już na obozie z pierwszą drużyną.

W kwestii tego transferu nic nie jest pewne, ale jeżeli przy jakiejkolwiek sprawie, w jakimkolwiek momencie pojawia się na horyzoncie Janusz Wierzbowski, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sprawa nie jest taka prosta. Ale o jej szczegółach pewnie nigdy się nie dowiemy.

Co do samej decyzji - trzymam kciuki za Michała i mam nadzieję, że za kilka lat okaże się, że to była dobra decyzja. Na pewno wyrwanie się z chorego układu (o ile do tego doszło) jest na plus. On już powinien być gotowy na walkę o miejsce w składzie i rotacji pierwszego zespołu, a czy ją wykorzysta - zależy głównie od niego (chęci do pracy chyba mu nie brakuje) i pośrednio też od trenera, o czym pisałem parę tekstów wcześniej. Jeśli do składu się nie przebije, mam nadzieję, że we Włocławku nie zagapią się i odpowiednio szybko go wypożyczą (ironią losu byłoby, gdyby wrócił do Pruszkowa, ale w Polsce wszystko jest możliwe), bo samymi treningami nikt jeszcze kariery nie zrobił.
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Start projektu YouthStats, PolishHoops w blokach

Dłuższa niż się spodziewałem nieobecność na blogu była spowodowana sporym u mnie ostatnio deficytem wolnego czasu. Praca swoją drogą, ale wspomniane poprzednio dwa koszykarskie projekty "na boku" skutecznie zajmują mi dzień.

Projekt roboczo nazwany "PolishHopes" (ostatecznie zmienił nazwę na Polish Hoops) chyba zyskał u Was uznanie, ja też się do niego przekonałem i poganiany zapałem szalonego reportera aka Raju zacząłem powoli tworzyć coś, co już niedługo ujrzy światło dzienne, a będzie małym portalem łączącym w sobie rankingi najlepszych i najbardziej perspektywicznych naszym zdaniem koszykarzy z roczników 1992-1996 oraz artykuły, wywiady i aktualności ze świata polskiej koszykówki młodzieżowej. Świata, który po ostatnich ME U18 chyba jest coraz częściej oglądany przez bloggerów i dziennikarzy sportowych.

Tymczasem chciałbym przedstawić Wam inny projekt, którego pomysł narodził się po moim powrocie z Wrocławia. Otóż wiedziony wizją zwiększonej liczby ciekawych młodych zawodników w TBL i I lidze postanowiłem pisać po każdej kolejce o ich osiągnięciach na ligowych parkietach. Do tego chciałem dołożyć coś w rodzaju zbiorczych statystyk tworzonych w ciągu całego sezonu. Pierwsza myśl zwrócona była ku arkuszowi kalkulacyjnemu (bardzo pożyteczne narzędzie), ale ostatecznie przypomniałem sobie mój dawny romans z MySQL i pomyślałem sobie, czemu nie udostępnić tego wszystkim (w końcu Cegieu też wróci, mam nadzieję, do swych pokruszonych cegieł). Tak krok po kroku powstawał projekt Youth Stats, którego wersję beta może obejrzeć tutaj.*



Jak to ma wyglądać, można przetestować na danych z poprzedniego sezonu. Dane dotyczą zawodników, którzy byli w nim jeszcze juniorami starszymi i juniorami, czyli 1991 i młodsi (od nowego sezonu będą to więc 1992 i młodsi).

Co widać na pierwszy rzut oka? Oczywiście TBL pod tym względem była nudna, bo grał w niej tylko Michał Kwiatkowski z Polonii Warszawa. Dość powiedzieć, że jako jedyny załapał się do klasyfikacji najlepszej skuteczności, w której brałem pod uwage tych, co oddali w sezonie co najmniej 10 rzutów w danej kategorii. Mam nadzieję, że od października będzie lepiej, no bo Ponitka i Michalak powinni odgrywać spore role, mam nadzieję na pokazanie się też Niedźwiedzkiego, może gdzieś wypłynie Karnowski, o minuty będzie walczyć Matczak, podobno Sokołowski, mam nadzieję, że także Szymkiewicz.

Zresztą w I i II lidze jest dużo ciekawiej - popatrzcie sami. Już w samych pierwszych piątkach pojawiły się nazwiska zawodników, o których wcześniej nie słyszałem. Tak więc warto było takie podsumowanie stworzyć.

Jeśli macie jeszcze uwagi, to piszcie - do rozpoczęcia sezonu został jeszcze ponad miesiąc, zawsze można coś spróbować poprawić. Poza grafiką, bo a) nie jestem w niej orłem b) statystyki to tekst, a nie obrazki.

* Kilka dni temu zestawienie zbiorcze zawodników II ligi stworzył Dawid Mazur.
sobota, 06 sierpnia 2011
O ME U16, trudach selekcji i PolishHopes
W Czechach dobiegają końca ME U16 Dywizji A. Polakom nie udało się wygrać meczu w pierwszej rundzie (trafili do niełatwej grupy, z Grecją, Hiszpanią i rewelacyjnymi gospodarzami, wśród których gra nawet Slanina). W walce o utrzymanie odnieśli cenne zwycięstwa nad Czarnogórą i Bułgarią, które sprawiły, że za rok nasza kadra znów zagra w gronie 16 najlepszych drużyn Europy.

Przyznam szczerze, że nie śledziłem dokładnie turnieju - początek nakładał się na decydującą fazę ME U18 we Wrocławiu. Zapowiedź i podsumowanie turnieju świetnie zaprezentował blog 3sekundy.com. Przebicie się przez komentarze w pierwszym linku zajmuje trochę czasu, ale skłania do refleksji. Rzut oka na wyniki pozwala mi tylko utwierdzić się w przekonaniu o talencie Kamila Zywerta, a coraz częstsze powątpiewania w przyszłość podkoszową Damiana Jeszke (wybijający się kadet, ale mocno undersized) zastanawiają, czy nie jest za późno na próbę przestawienia go na trójkę. I najważniejsze - czy ktoś jest mnie w stanie uspokoić, że w Poznaniu oszlifują Filipa Pruefera?

Jak świat światem, selekcja do kadry narodowej zawsze wzbudzała kontrowersje. Przez konsultacje i zgrupowania może się przewinąć spora grupa zawodników, ale na same mistrzostwa pojedzie już tylko 12. Stąd zawsze ktoś będzie pokrzywdzony (przed turniejem we Wrocławiu okazało się, że do składu nie zmieścił się Paweł Śpica, który mimo niewielkiego wkładu, wydawał się być pewniakiem), niezadowolony. Internet zaprasza wszystkich, nie pytając o imię i nazwisko, stąd liczba pomrukiwań jeszcze wzrasta.

Tymczasem selekcja do kadry U16 nie jest rzeczą prostą. Zawodnicy są dopiero na początku długiej drogi i nie od razu w przypadku wszystkich widać talent. To nie U20, gdzie już widać, kto się na pewno nadaje, a kto nie. Trener musi dużo jeździć po Polsce i zaczynać oglądanie swych przyszłych podopiecznych już w poprzednim sezonie. Co więcej, musi być w dobrych kontaktach z trenerami z całej Polski (to już jest trudniejsze) i ciągle pytać o postęp w rozwoju ich graczy. Musi mieć też zmysł, który w odpowiednim momencie pozwoli mu podjąć dobre decyzje (vide: Jerzy Szambelan przy kadrze U16). Spora więc też odpowiedzialność przed decydentami w PZKosz. Nie mi oceniać pracę trenera Onufrowicza. Jestem jednak optymistą w przypadku następnego sezonu. Rozmawiałem chwile na tegorocznej Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży z trenerem Miłoszewskim, odpowiedzialnym za rocznik 1996, i... jestem optymistą :-)



Dziś na twitterze @Kosi55 spytał mnie, czy nie myślę nad zrobieniem małego rankingu najlepszych polskich graczy w poszczególnych kategoriach wiekowych? Coś na kształt www.eurohopes.com - polishopes.pl? Wprawdzie na stronie pzkosz.pl są listy kadr, ale niewiele więcej można się z nich dowiedzieć poza datą urodzenia (nie radzę wierzyć wartościom w kolumnie "wzrost"). Myślicie, że to dobry pomysł? Jestem w trakcie tworzenia na boku innego projektu dotyczącego koszykówki młodzieżowej, oba dobrze by się uzupełniały. Jeśli jesteście za i macie swoich kandydatów (przyjmijmy roczniki 1992-1997), przesyłajcie je do mnie na adres mswiderski@gazeta.pl i nagłośnijcie akcję wśród ludzi, którzy mogą pomóc w typowaniu kandydatów do opisów. Jeśli odzew będzie wystarczający, projekt ruszy. Może wyjść z tego coś fajnego.
 
1 , 2